Polski przemysł i usługi biznesowe mogą być beneficjentami globalnych procesów

Tylko u nas

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową opublikował wyniki badań pt. „Barometr Nowoczesnego Przemysłu Pomorza”. Z opracowania wynika, że na znaczeniu zyskują regiony z dostępem do zielonej energii, na skutek czego na atrakcyjności inwestycyjnej zyskały regiony położone w północnej części Polski.

Eksperci wyjaśnili w opracowaniu, że w skali Polski nie można mówić o występowaniu jednego podregionu, który wyróżniałby się wyraźnie najwyższą atrakcyjnością inwestycyjną dla potrzeb nowoczesnego przemysłu. Ogólnopolski lider – podregion warszawski – posiada relatywnie niewielką przewagę nad kolejnymi sześcioma podregionami: trójmiejskim, krakowskim, poznańskim, bydgosko toruńskim, łódzkim oraz szczecińskim, do których można w zasadzie dołączyć kolejne dwa: katowicki
oraz koszaliński.

Po drugie, uwzględnienie – ze względu na politykę przemysłową i klimatyczną Unii Europejskiej – nowego czynnika lokalizacji przemysłu, jakim jest dostępność zielonej energii, przyznaje dużą premię podregionom, w których produkowane są największe ilości czystej energii, co w skali Polski dotyczy często obszarów znajdujących się na północy kraju (w szczególności – w województwie zachodniopomorskim, pomorskim czy kujawsko-pomorskim). O ile jest jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie, by mówić o przebiegunowaniu polskiego przemysłu z południa na północ, o tyle unijne regulacje wywierające presję na wykorzystywanie zielonej energii, wraz z presją ze strony zachodnich partnerów biznesowych czy instytucji finansowych, sprawiają, że taki scenariusz może się w horyzoncie najbliższych kilkunastu lat ziścić. Nic nie wskazuje na to, aby nawet w ramach korekt polityki Europejskiego Zielonego Ładu miał się zmienić zasadniczy kierunek wyznaczony w ostatnich latach przez Brukselę – czytamy w raporcie.

W ostatniej edycji badania, z 2016 r., podregionami o najwyższej atrakcyjności inwestycyjnej dla działalności przemysłowej zostały uznane: podregion katowicki (8. pozycja w Barometrze Nowoczesnego Przemysłu Pomorza), rybnicki (16. pozycja), łódzki (6. pozycja), bielski (11. pozycja) oraz oświęcimski
(22. pozycja). Z kolei lider niniejszego opracowania – podregion warszawski – został sklasyfikowany na 24. miejscu, natomiast wicelider – podregion trójmiejski – na 31.

Kolejny wniosek, jaki płynie z Barometru Nowoczesnego Przemysłu Pomorza, dotyczy tego, że – przyjmując hipotezę znajdowania się obecnie w okresie przejściowym, uwzględniającym wymogi zarówno tradycyjnego, jak również nowoczesnego przemysłu – polskie podregiony mogą konkurować o inwestycje przemysłowe przy wykorzystaniu różnych kombinacji czynników lokalizacji. Dla przykładu: przewagą podregionów: warszawskiego, krakowskiego i łódzkiego jest bardzo wysoka dostępność zasobów pracy, która jest jednak niwelowana niską bądź przeciętną dostępnością zielonej energii. Podregiony szczeciński i koszaliński cechują się słabym poziomem zasobów pracy, który jest jednak kompensowany przez wysoką dostępność zielonej energii. Z kolei podregiony trójmiejski i bydgoskotoruński posiadają niezłe (ale nie najlepsze) zasoby pracy oraz niezłą (ale nie najlepszą) dostępność zielonej energii.

Autorzy raportu zaznaczyli, że obecność czynnika zielonej energii w Barometrze Nowoczesnego Przemysłu Pomorza nie stanowi jedynej różnicy metodologicznej między obydwoma badaniami – różnice dotyczą także innych branych pod uwagę czynników lokalizacji, ich wag oraz doboru wskaźników cząstkowych.

-Bez wątpienia jednak to w największej mierze za jego sprawą skala różnic w zestawieniach wynikowych obydwu badań jest tak duża – czytamy.

Andrzej Halesiak, ekspert ds. gospodarczych, wyjaśnia, że Polska ma w kontekście lokowania inwestycji z obszaru nowoczesnego przemysłu długą listę atutów.

– Po pierwsze, jest nią geograficzna lokalizacja, która w dobie przechodzenia od just in time do just in case stanie się jeszcze większym aktywem. Po drugie, mamy bardzo szerokie kompetencje wytwórcze, co jest pochodną silnej bazy zarówno w rolnictwie, jak i przemyśle. W wielu krajach przemysł został wyoutsourcowany, a u nas wciąż stanowi ważny filar gospodarki. Co więcej, jest on silnie zdywersyfikowany: nie jesteśmy wyspecjalizowani w 2-3 branżach, lecz dysponujemy ich szeroką paletą.
Po trzecie, nasz przemysł, ale też usługi biznesowe mogą być beneficjentami globalnych procesów, ko lejnej fazy relokacji, poszukiwania atrakcyjnych lokalizacji dodatkowo spełniających kryteria geostrategiczne – wylicza.

Dodaje, że Starym Kontynencie uznanie znajduje koncepcja powracania do rodzimej produkcji i część z niej może być lokowana u nas. Równocześnie firmy azjatyckie – z Japonii, Korei Południowej, Tajwanu itd. – będą poszukiwały lokalizacji dla swoich nowych europejskich zakładów.

– Kolejna stojąca przed nami szansa dotyczy możliwości zastępowania w łańcuchu dostaw firm z Rosji i Białorusi, a przejściowo być może również z Ukrainy. Tamtejsi dostawcy do czasu zakończenia konfliktu mogą być de facto wyłączeni z rynku – zauważył.

Niewystarczający dostęp do zielonej energii

Halesiak wskazał na wyzwania. Pierwszym z nich to dostęp do czystej energii, który w Polsce jest wciąż ograniczony.

– Koszt dostępnej w Polsce energii przestaje być konkurencyjny. Wyzwanie stanowi także brak
wyraźnej i stanowczej odpowiedzi Unii Europejskiej wobec bardzo silnego, centralnego subsydiowania
przemysłów związanych z zieloną transformacją w krajach takich jak Stany Zjednoczone czy Chiny – wskazuje.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie artykułu jest możliwe tylko za zgodą wydawcy BlueGreen Content Studio.

Pozostałe informacje

Zostaw komentarz

Najnowsze informacje