28 listopada 2025 roku w gdańskim Inkubatorze Starter odbyła się konferencja Blue Baltic Community pod hasłem „Bałtyk 2030: Progres, Partnerstwa, Potencjał”. W wydarzeniu uczestniczyli kluczowi przedstawiciele sektora morskiej energetyki wiatrowej, deweloperzy projektów offshore oraz lokalni dostawcy. Spotkanie stanowiło okazję do podsumowania dotychczasowych osiągnięć branży oraz wyznaczenia kierunków jej rozwoju na kolejne lata, z naciskiem na współpracę i budowanie silnych partnerstw w regionie.
Konferencja stanowiła zwieńczenie cyklu spotkań grup roboczych w ramach projektu Blue Baltic Community, poświęconego budowie zintegrowanej społeczności sektora oraz wzmocnieniu współpracy w łańcuchu dostaw morskiej energetyki wiatrowej. Czterogodzinne wydarzenie było okazją do wymiany doświadczeń między inwestorami a lokalnymi firmami, które stanowią fundament rozwoju polskiego przemysłu offshore wind.
Julia Halemba, specjalistka ds. rozwoju startupów w Inkubatorze Starter oraz koordynatorka projektu Blue Baltic Community (BBC) przedstawiła podsumowanie dotychczasowych działań podjętych w ramach projektu, podkreślając wagę systematycznej współpracy oraz działań podejmowanych w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku.
„W ciągu ostatnich miesięcy nasze grupy robocze przeprowadziły serię intensywnych spotkań, które pokazały, jak wiele możemy osiągnąć poprzez otwartą komunikację i wspólne poszukiwanie rozwiązań. Dzisiejsza konferencja to moment, w którym przekuwamy te rozmowy w konkretne rekomendacje dla branży, w szczególności w zakresie współpracy inwestorów z pomorskimi firmami” – zaznaczyła Halemba.
Projekt zgromadził w latach 2023-2025 ponad 600 uczestników, w tym 393 unikalnych uczestników grup roboczych w ramach 16 spotkań. Inkubator zaangażował 64 ekspertów oraz zorganizował 3 konferencje i event networkingowy. W przyszłości organizatorzy BBC chcą skupić się na formule warsztatowej, aby projekt był najbardziej praktyczny i odpowiedział na oczekiwania branży, w szczególności lokalnych firm.
Jakub Budzyński, Prezes Polskiej Izby Morskiej Energetyki Wiatrowej (PIMEW), partnera projektu, zwrócił uwagę na strategiczne znaczenie konferencji w kontekście nadchodzących lat.
„Udało nam się stworzyć na Lęborskiej fajną, kameralną społeczność. Od dwóch lat spotykamy się w wąskim gronie, jako organizacja nawiązaliśmy wiele cennych kontaktów – a to właśnie było celem tego projektu ” – powiedział przedstawiciel organizacji branżowej.
Zaznaczył, że ten unikatowy format przynosi wartość dodaną zarówno dla Pomorza, jak i dla całej branży morskiej, w tym morskiej energetyki wiatrowej. Wyraził nadzieję na dalszy rozwój inicjatywy i zapowiedział chęć dalszego w niej uczestnictwa.
Doświadczenia polskich firm z realizacji projektów MEW
Pierwszy panel dyskusyjny, moderowany przez Łukasza Knebę, project managera, eksperta łańcucha dostaw w Technica Nova Baltica i współzałożyciela CO-MADE, koncentrował się na praktycznych doświadczeniach lokalnych firm uczestniczących w projektach morskiej energetyki wiatrowej. W panelu udział wzięli przedstawiciele firm, którzy dzielili się swoimi sukcesami i wyzwaniami.
„Jestem absolutnym fanem BBC, w szczególności kameralności wydarzenia.” – podkreślił Kneba. Wyraził nadzieję na dalszy rozwoju projektu oraz podobnej formuły, która pozwoli na wypracowanie wspólnych wniosków i wdrażanie zmian w Polsce.
Panel ujawnił szereg barier i wyzwań, przed którymi stoją lokalne firmy, od dostępu do finansowania po trudności w nawiązywaniu kontaktu i dialogu z głównymi inwestorami deweloperami. Jednocześnie paneliści zgodnie wskazywali, że rosnąca liczba projektów na Bałtyku stwarza bezprecedensowe możliwości rozwoju dla polskiego przemysłu. Obecne podczas wydarzenia firmy podkreślały, że branża daje dużo możliwości, ale jest trudna pod względem wymogów i globalnej konkurencji. Jak zauważył Kneba, branża obraca się „w offshore wind’owym sosie, na który składają się konferencje, spotkania, debaty, panele”, co nie zawsze ma swoje przełożenie na realne zmiany w sektorze.
„Istnieje jasno zdefiniowana potrzeba umożliwienia wykonawcom publicznego wyrażania opinii oraz prowadzenia otwartego dialogu na temat potrzeb firm”.
Sylwia Adamska, kierowniczka działu sprzedaży oraz Business Development Manager w MEWO opowiedziała o przebytej drodze polskiej firmy do sektora offshore wind. MEWO powstało 12 lat temu i rozwijało się wraz z budową pierwszych morskich farm wiatrowych. Obecnie firma, wspólnie z innymi przedsiębiorstwami, coraz częściej podejmuje temat inspekcji i monitoringu środowiskowego istniejących już instalacji.
„Mamy już olbrzymie doświadczenie w sektorze offshore wind i musimy iść dalej” – podkreśliła.
Zaznaczyła, że postępowania przetargowe stanowią wyzwanie, zwłaszcza w kwestii przerzucania odpowiedzialności na podwykonawców. Dzięki realizacji kontraktów MEWO nawiązało współpracę z licznym gronem ekspertów i wyspecjalizowanych firm. „Warto budować długofalowe relacje” – podkreśliła. W jej ocenie spotkania BBC umożliwiają networking w kameralnym gronie. Wysoką wartość mają też wydarzenia organizowane przez ambasady i zagraniczne klastry odwiedzające Polskę – to konkretne szanse na nowe kontrakty. Zaznaczyła, że wysokie koszty uczestnictwa w polskich konferencjach stanowią barierę dla MŚP. Dlatego szczególnie ceni kameralne spotkania, gdzie można omówić praktyczne kwestie bezpośrednio z kluczowymi osobami.
„Warto ze sobą współpracować. Czasami te partnerstwa nie wychodzą, gdyż mamy inne poglądy na wiele sfer, nie mniej – trzeba je próbować” – powiedziała ekspertka.
Podkreśliła, że profil klienta stale ewoluował – dziś dominuje podejście operacyjne. Deweloperzy i inwestorzy również borykają się z wyzwaniami – jak chociażby niedobory kadrowe.
Dariusz Chmielowiec, kierownik działu offshore w Elecom zwrócił uwagę na kluczową rolę certyfikacji i standaryzacji. Elecom to firma usługowa działająca we wczesnych fazach dewelopmentu projektów offshore – dostarcza systemy pomiarowe, w tym boje pomiarowe. Na etapie budowy firma oferuje systemy oznakowania nawigacyjnego, a w fazie operacyjnej – systemy łączności i komunikacji.
Przedstawiciel polskiej spółki wskazał na istotny problem: napięte terminy realizacji po długotrwałych procesach przetargowych.
„Wyzwaniem jest stosunek oczekiwanego terminu realizacji prac do czasu trwania kontraktacji. Inwestor prowadzi postępowanie, które trwa miesiącami. Czas od podpisania umowy do wymaganego terminu zakończenia zlecenia jest już w efekcie bardzo krótki” – zauważył Chmielowiec.
Podkreślił, że sprzęt nie czeka „na półkach w magazynach” – często musi być zaprojektowany i wyprodukowany na zamówienie, co stawia dodatkowe wyzwania terminowe. Jego zdaniem deweloperzy powinni lepiej rozumieć procesy po stronie wykonawców, zwłaszcza planując harmonogramy przetargów.
Dodał, że inwestorzy nie zawsze ufają polskim firmom w kwestii terminowej realizacji. Potrzebne jest lepsze dopasowanie oczekiwań i realnych możliwości obu stron
Łukasz Lewandowski, współzałożyciel i członek zarządu oraz szef R&D w Subnea podzielił się doświadczeniami firmy specjalizującej się w pracach podwodnych. Z wykształcenia oceanograf, prowadzi firmę o profilu zbliżonym do MEWO – zajmuje się ocenami oddziaływania na środowisko (OOŚ) w projektach offshore, monitoringiem środowiskowym, w tym morświna. Subnea buduje także boje pomiarowe i zajmuje się automatyzacją pozyskiwania danych.
„Zleceniodawcy wrzucają wszystko do jednej, dużej paczki. W efekcie do takich przetargów podchodzą tylko duże firmy, a konkurencja zanika” – zauważył Lewandowski.
Podkreślił, że mniejsze przedsiębiorstwa nie mają realnych szans na włączenie się w łańcuch dostaw, a tym samym – na rozwój. Zaapelował o liberalizację wymagań przetargowych i większy nacisk na jakościową ocenę doświadczenia uczestników, zamiast sztywnego kryterium realizacji identycznego kontraktu w ciągu ostatnich dwóch lat.
Krzysztof Stopierzyński, prezes Baltic Diving Solutions, poinformował, że polska firma rozpoczęła starania o pozyskanie piątego statku, podkreślając, że firma „krok po kroku rośnie”. Baltic Diving Solutions dysponuje m.in. zespołami nurkowymi i robotami podwodnymi. W kwestii przetargów przyznał, że firma „uciekała” od nich przez ostatnie lata”.
„Za mała marchewka, za duży kij – tak wygląda sytuacja w postępowaniach zakupowych w sektorze offshore wind. Zajęliśmy się tym, co znamy najlepiej, czyli wykonawstwem. Nie rwaliśmy się na Tier-1, tylko szlifowaliśmy nasze kompetencje wykonawcze, pracując dla zachodnich firm, w tym we współpracy z MEWO” – wyjaśnił.
Zaznaczył, że usługi firmy są potrzebne w projektach hydrotechnicznych, portowych i innych związanych z infrastrukturą. „Czasami uciekamy od postępowań w offshore wind i celujemy w inne branże, gdyż wymagania tam nie są tak mordercze” – przyznał.
„Potrzebujemy, żeby zamówienia były dzielone na mniejsze pakiety – o to apelujemy do inwestorów” – dodał.
Jako największy problem wskazał cashflow, czyli przepływy finansowe. Polecił, by „czytać umowy w najczarniejszych scenariuszach, które niestety często się sprawdzają”. Wyzwaniem są też kwestie związane z track record’em, czyli monitorowaniem przebiegu realizacji przedsięwzięcia po stronie inwestora.
Zdiagnozował brak współpracy i realnego dialogu z rynkiem, szczególnie na etapie realizacji kontraktów.
„Brakuje rozmowy z rynkiem” – podkreślił. „Inercja jest, ale to inercja skręcającego tankowca – zmiana następuje, ale w wolnym tempie”.
Zwrócił uwagę, że rynek offshore wind nie jest konkurencyjny – w wielu obszarach panuje oligopol utrudniający wejście nowym firmom.
„Nie ma w Polsce właściciela programu offshore wind” – wskazał na brak dobrze zorganizowanej administracji rządowej w rozmowach, co skutkuje rozproszonymi kompetencjami i odpowiedzialnością w zakresie rozwoju morskich farm wiatrowych w Polsce.
Jak włączać polskie firmy w łańcuch dostaw? Perspektywa inwestorów
Drugi panel, prowadzony przez Jakuba Budzyńskiego, zgromadził przedstawicieli największych deweloperów projektów offshore wind na polskim Bałtyku. Dyskusja skupiła się na praktycznych mechanizmach zwiększania udziału polskich firm w realizacji inwestycji.
Aleksandra Jampolska, dyrektorka biura komunikacji, marketingu i ESG w Orlen Neptun przedstawiła strategię koncernu w zakresie współpracy z lokalnymi dostawcami.
„W temacie local content stwierdzenie, że » pierwsza faza się skończyła« nie jest adekwatne – jestem przeciw tej narracji” – zaznaczyła Jampolska.
Podkreśliła gotowość do stałego prowadzenia dialogu.
„Skupiamy się w warstwie kontraktowej na dostawach Tier-1. Naszym obowiązkiem jako deweloperów jest transparentna informacja o tym, co planujemy na rynku oraz w okresie inwestycji. Tego dialogu zabrakło i jest tutaj pole do poprawy” – powiedziała.
Zastanawiała się, jakie narzędzia można wprowadzić. Jej zdaniem formuła Supplier Days i rozmów kuluarowych się wyczerpała. Podczas ostatniej konferencji inwestor zorganizował warsztaty, które spotkały się z dobrymi opiniami.
„Widzimy postęp po stronie administracji w zakresie komunikowania kwestii local content” – zauważyła.
„Aby nie zawisnąć na deklaracjach, czas prowadzić dialog stricte biznesowy, żeby nie skończyć tylko na narracji, ale znaleźć mechanizmy, które będą dotyczyć nas wszystkich” – dodała.
Zaznaczyła, że zależy jej na stabilnym i przewidywalnym rynku regulacyjnym, w którym polskie firmy będą mogły rozwijać własne technologie i mieć gdzie je wdrażać.
„Odpytywanie się z procentów nie jest skupieniem na meritum. Stale pojawiają się liczby z 2021 roku, czyli z prac nad porozumieniem sektorowym, a warto zauważyć, że rynek diametralnie się zmienił w ciągu tych kilku lat” – stwierdziła.
Zaapelowała o przekierowanie dyskusji „z odpytywania z procentów” na rzecz komunikacji procesowej w triadzie: deweloper, dostawca, administracja. Wskazała na brak długofalowej strategii, która pokazałaby rolę offshore wind w zapełnianiu luki generacyjnej.
Odnosząc się do pytania o drugą fazę projektów i uwzględnianie partnerów, powiedziała: „Jeżeli jest przestrzeń, by ten dialog pogłębiać i budować local content, to jesteśmy za tym, aby takie okazje zapewniać i wpisywać w nasze plany budowania łańcucha dostaw”.
Marcin Trzciński, ekspert ds. lokalnych łańcuchów dostaw, Departament Zakupów i Administracji w PGE Baltica podzielił się szczegółami dotyczącymi zaawansowania projektów spółki.
„Nie mamy takiej swobody decydowania, jak łańcuch ma wyglądać. Nie mamy prawa narzucać wykonawcy, jakich będzie miał podwykonawców” – podkreślił Trzciński.
Jego zdaniem formuła Suppliers Days już się nie sprawdza – „to nie jest już ten etap”. Wiedza o projektach została już przekazana. Co więc można zrobić? Trzciński zajmuje się mapowaniem rynku i bada bezpośrednio firmy, które uczestniczą w łańcuchu dostaw, ale też te, które mają potencjał wejścia. Celem jest opracowanie – z uwzględnieniem roli dewelopera – narzędzi wsparcia lub rozwiązań problemów w łańcuchu dostaw.
„Potrzebna jest budowa dolnego łańcucha dostaw” – zaznaczył.
Warsztaty w wąskich grupach z dedykowaną tematyką są potrzebne i wskazane. „Jesteśmy obecnie na innym etapie rozwoju rynku” – stwierdził.
PGE prowadzi dyżury zakupowe, udostępniono też dedykowany adres kontaktowy. Firmy wypełniają formularz, a pracownicy się z nimi kontaktują. „Odzew jest” – potwierdził.
Najważniejsza jest „solidna baza firm – to ten wskaźnik pociągniemy do góry”.
Zastanawiają się nad formułą bonusów dla działań budujących rynek. „Jeśli deweloper partycypuje np. w budowie centrum innowacji, jeśli zrealizuje taką inwestycję, to czemu nie może dostać bonusu do swojej działalności?” – pytał.
„Musimy elastycznie reagować na zmianę sytuacji na rynku. Nie musimy dzielić paczek w nieskończoność, gdyż deweloper ma też ograniczone zasoby do zarządzania interfejsami” – podsumował w odpowiedzi na argumenty firm.
Dominik Dados, O&M Senior Manager w OW Ocean Winds zwrócił uwagę na znaczenie długoterminowej współpracy. „Nie zakończyliśmy jeszcze pierwszej fazy” – zaznaczył Dados.
Wskazał, że przed inwestorem budowa stacji lądowych i bazy serwisowej. Stara się być elastyczny i angażować polskie firmy w każdej fazie.
„Mamy faktycznie łatwiej, gdyż ustawy nie ograniczają nas w wyborze dostawców. Mamy swoje systemy i procesy – mogą być niezrozumiałe na pierwszy rzut oka, ale polskie firmy już je poznały” – wyjaśnił.
Dados przywołał doświadczenia z działających farm w Portugalii, Belgii i Wielkiej Brytanii. „Rynek UK ciągnie całą Europę” – zauważył.
„Jeżeli państwo ma mechanizmy wspomagające długofalowy rozwój energetyczny, to dla nas już to daje bezpieczeństwo” – powiedział argumentując, że np. kontrakty różnicowe (CfD) dają możliwość stabilnego funkcjonowania na rynku oraz myślenia o rozwoju i budowie łańcucha dostaw.
„Inwestorów przyciągają w każdej branży ulgi podatkowe” – dodał.
Odnosząc się do decyzji Ocean Winds o postawieniu na polskie stacje OSS oraz zaangażowanie P&Q, powiedział: „Proces inwestycji w local content to długi proces kalkulacji m.in. ryzyka, wartości, którą wnosi firma itd. Podjęliśmy to ryzyko i jest ono dla nas do zaakceptowania. Jest to związane też z doświadczeniem naszych lokalnych dostawców”. Zaznaczył, że jest to ryzyko skumulowane.
„Pierwsza faza się nie skończyła – przed nami 30 lat funkcjonowania farm. Czy to nie jest większa możliwość zdobycia doświadczenia i zarobienia większych pieniędzy?” – zwrócił uwagę.
Partnerem wydarzenia są Pomorska Platforma Rozwoju Morskiej Energetyki Wiatrowej na Bałtyku, Polska Izba Morskiej Energetyki Wiatrowej (PIMEW) oraz firma konsultingowa CO-MADE.
Partnerem medialnym jest portal OffshoreWindPoland.pl.


























